poniedziałek, 11 lutego 2013

Dzisiaj rano obudziłam się z dziwną myślą.
Myślałam o tym chyba przez pół nocy.

Zacznę moją opowieść od początku. Kilka tygodni temu rozmawiałam z moją koleżanką, która miała wyjechać na ferie do koleżanki swojej mamy, która mieszka w Nowej Zelandii. Opowiedziała mi o tym, że ta znajoma jest jej zdaniem trochę zwariowana, bo zbiera jakieś figurki ludu, który zamieszkiwał tę wyspę, zanim dotarli tu Europejczycy. Kiedy jej znajoma spotyka jakąś osobę, daje jej taką figurkę, która jej zdaniem pasuje do tej osoby. Moja koleżanka powiedziała mi, że dostała już od niej taką figurkę i ma ją w domu. Ja bardzo się tym zainteresowałam, bo ciekawią mnie niezwykle wszystkie stare kultury, starożytne ludy i cywilizacje. Zaczęłam wypytywać trochę o te figurki i o mieszkańców Nowej Zelandii. Sprawdziłyśmy w internecie, jak nazywa się ten lud. Okazało się, że są to Maorysi. Koleżanka powiedziała mi też, że jej znajoma jest tak nimi zafascynowana, że nauczyła się ich języka. I powiedziała mi, jak jest w języku maoryskim Nowa Zelandia. Aotearoa. Pięknie.

Odkąd usłyszałam o Maorysach, koniecznie chciałam dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Podobno przypłynęli oni na Aotearoę z wysp Polinezyjskich. Byli wspaniałymi żeglarzami. A co najciekawsze, kiedy zaczęłam przeglądać słownik języka maoryskiego (niestety po angielsku) w internecie, to ten język tak jakby zdał mi się tak bliski, znajomo brzmiący... Ciekawe.

A nagle dziś rano obudziłam się z taką myślą - muszę nauczyć się języka maoryskiego. Często mam takie sytuacje, że budzę się ze snu, ale nie miałam tej nocy prawie żadnych snów, tylko wydaje mi się, że przez długą część nocy o czymś myślałam. I budzę się z jakimś wnioskiem, jakimś zdaniem, słowem, które powtarza się w mojej głowie.

Wiem, że dla wielu osób spoza naszego kręgu wydawało by się to dziwne i niezrozumiałe. Ale myślę, że kto, jak kto, ale Dragolin chyba rozumie co mam na myśli mówiąc, że czuję się związana z jakąś starożytną kulturą czy cywilizacją. To samo przeczucie mam z Peru, Ekwadorem i tamtejszymi rejonami. Gdy widzę na przykład zdjęcia gór andyjskich, to czuję coś takiego... jakby to był mój dom! Bo to naprawdę cudowne miejsca. Machu Picchu i inne kamienne miasta... Coś niezwykłego! Ale nawet nie o to chodzi, że one wydają mi się po prostu piękne. Czuję się z nimi związana tak, jakbym po prostu rozumiała tą kulturę. Czasem, gdy patrzę na przykład na zdjęcia głazów albo bloków, między innymi azteckich całych wyrzeźbionych obrazami, to wydaje mi się, że gdybym zobaczyła je na własne oczy, to wiedziałabym, co miały one przekazywać. Nikt dotąd jeszcze nie odczytał przekazu pisma obrazkowego Azteków. Nikt nie rozumie, co oznaczają te mozaiki obrazów, ludzi, zwierząt, przedmiotów i symboli. A ja, gdy na nie patrzę, to wydają mi się one jakby dziwnie znajome...

ciąg dalszy nastąpi




1 komentarz:

  1. Czasami patrze na różne kamienne wyrzeźbione figury np. Wielkiej Matki i skądś je znam już je kiedyś widziałem są takie znajome takie znane. Mam tak samo :)Po prostu już je kiedyś widziałem.

    OdpowiedzUsuń