Poszukiwanie Przyjaciela
Słońce skryło się za ludzkimi siedliskami
Zmierzchało, w ciemności przyroda się ukryła
Błądziłem wąskimi ponurymi uliczkami
Moja dusza z tęsknoty do ciebie wyła
Wskakiwałem na parapet, w każde okno zaglądając
Każdy buczący pojazd dokładnie obwąchałem
Z miną bardzo zawiedzioną drzwi otwierając
W kocim języku wszystkich o ciebie pytałem
Nie wiedziałem co począć, kim teraz jestem
Nagle w drzwiach ukazała się postać łagodna
Zawołała z czułością, zaprosiła gestem
Do ciepłego domu, tam rodzina pogodna
Stała z zaciekawieniem, a dzieci szczęśliwe
Obmyły z błota gąbkami, futerko uczesały
Przejrzałem się, jaką mam piękną grzywę
W kocyk owinęły, rodziców zawołały
Przypomniały mi się dawne chwile
Gdy na kanapie się przeciągałem
W ogrodzie łapką trącałem żonkile
Za kulką wełny z przyjacielem biegałem
Przekonałem się o miłości nowej rodziny
Gdy uratowali mnie z dna rozpaczy
W mojej osobie, miauczącej kociny
Człowiek jeszcze cokolwiek zobaczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz